Troche bylo przerwy technicznej na stronie, ale czasme tak być musi. Zycie plynie szybko i swoim tempem i przynosi mnostwo zwrotow akcji. wczoraj mialem okazje zaglosowac i bylem z tego bardzo rad bo poprzednie wybory zastaly mnie gdzies gleboko w piasakch Sahary, potem druga tura wyborow prezydenckich w odosobnionej Republice Mnicho – Athos. No a teraz, wczoraj mi sie udalo. I to w sumie podwojnie!!!! Zapraszam w miedzyczasie na moj pokaz zdjec z prawie RTW do Raciborza w ramach festiwalu Wiatraki http://www.wiatraki.rosynant.pl/ A juz w niedziele mykam na calosciowe RTW, juz pelna petla i jakies kolejne marzenie padnie. Choc w sumie to w ramach pracy
31 dni przez stany, hawaje, niu zejland, kraj ozików i hąkąg
)))
22.10.2007 wiatraki
22 października 200701.09.2007 praca wiec przestoj
1 września 2007generalnie malo sie pokazuje na stronie bo jestem w robocie. sympatycznej zreszta
ostatnio plywalem z zolwiami, jadlem orzeszki makadamia i chodzilem po zastyglej lawie. ale na podrozowanie przyjdzie jeszcze czas
Przeczytaj resztę tego wpisu »
27.07.2007 siekiera
27 lipca 2007IDZIEMY PRZEZ LAS
idziemy przez las
pijani od słów
TAK DUŻO, TAK MOCNO
tak dużo, tak mocno
nie pytaj już
nie pytaj
tak dużo, tak mocno
26.07.2007 Mirosław Nahacz – a dalej sie zobaczy
26 lipca 2007"O szóstej rano miałem autobus do szkoły. W zimie było najgorzej. Ciemno, zimno i zawsze wiał wiatr. W środku okna były czarne. Na początku nic nie było widać, a kierowca miał zaciętą minę. Potem wysiadali ludzie z zawodówki a ja jechałem dalej. Tak przez cztery lata. W miejscu gdzie wysiadali ludzie z zawodówki, wsiadali ludzie z technikum i liceum. Autobus robił się pełny i gdzieś od tego momentu robiło się bardziej jasno niż ciemno. Do miasta zostawało dwadzieścia kilometrów. Czas był różny. W lecie z dwadzieścia minut. W zimie psuły się autobusy i musieliśmy wysiadać. Gdzieś w drugiej klasie zacząłem regularnie jeździć do Warszawy. W piątek miałem nocny. W sobotę rano byłem już tam, gdzie chciałem. Wracać zaczynałem w niedzielę a kończyłem w poniedziałek. Czasami szedłem od razu do szkoły a nauczyciele byli wyrozumiali, bo wiedzieli, że w tym wszyskim kryje się głębszy sens. W pierwszej i drugiej klasie naprawiałem przydrożne krzyże. Pierwszy krzyż, który poskładałem jest po prawej stronie na końcu wsi Moszczaniec. Nie pamiętam przed, czy za mostkiem. Są jeszcze inne, ale ten jest najważniejszy. W Balnicy jest kaplica. Zrobiłem do niej zwieńczenie kopuły. Cebule z drewna. Nie sam. Sam nie dałbym rady. Ale był człowiek, który mnie tego nauczył. To są najważniejsze rzeczy. Możecie je zobaczyć. I krzyże w innych wsiach. W trzeciej klasie skumplowałem się z ludźmi, o których napisałem potem książkę. Każdy z nich mieszka gdzie indziej. Jeden jest magazynierem w Poznaniu, innemu złamali ostatnio szczękę w Krakowie, ale nie chce powiedzieć, dlaczego. Jeszcze inny mieszka w Krośnie. Na maturze z polskiego coś popieprzyłem, ale nikt się nie zorientował. Albo tak. I wtedy dowodzi to tego, że jednak nauczyciele nie są w gruncie rzeczy tacy źli. Ciągle jeździłem do Warszawy. Tak, co dwa tygodnie. Czasami zatrzymywałem się w Krakowie. Potem zdałem na studia do Warszawy. Na początku wakacji miałem wypadek w samochodzie pod domem mojego wydawcy. Nie za bardzo to pamiętam. Wiózł mnie samochodem do szpitala, zakrwawiłem mu cały tył. Mojemu kumplowi, z którym jechałem samochodem na szczęście nic się nie stało. Ja leżałem, na ojomie a potem na ortopedii. W nocy wszyscy pacjenci się brandzlowali i brzmiało to dosyć szczególnie, zważywszy na to, że większość pacjentów miała nogi albo ręce na metalowych wyciągach. Wszystko skrzypiało. Potem wyszedłem i miałem blizny na twarzy. Trochę jeszcze zostało. Potem były wakacje, potem przeprowadziłem się do Warszawy i nie musiałem już nigdzie jeździć, bo wszystko miałem na miejscu. I teraz jestem w tym momencie, kiedy to wszystko pisze. A dalej się zobaczy."
25.07.2007 never give up!
25 lipca 2007czyli nie miej za stracone co moze byc wrocone
a Blanc na razie przełożony
03.07.2007 a może mont blanc?
3 lipca 2007wyglada na to ze mamy jedno wolne miejsce na wyprawe na Mont Blanc w dniach 20-28 lipca. Moze ktos chetny? A przy okazji szukam kogos to mi pozyczy na moment kasku, czekana i rakow. Znacie kogos takiego? a poki co znow odjazd na nieziemskie krajobrazy ameryki.
01.07.2007 Pcim rulez!
3 lipca 2007digi digi digi digi digi dong digi dong
nie ma to jak weekendzik na plazy w pcimiu. z karasiami!

23.06.2007 Zupy :)
23 czerwca 200721.06.2007 Druga liga dla Katowic!
21 czerwca 2007No i jest druga liga. Za dwa lata majster! A poza tym założyłem dzisiaj działalność gospodarczą. Trochę mi to zeszło i trochę makulatury trzeba było wypełnić. Nie to co w Australii, w 15 minut, bez wychodzenia z domu. Czy u nas tak nie może być? No ale dzisiaj co najmniej dwa powody na wyjście na piwo!
Przeczytaj resztę tego wpisu »
09.06.2007 paczuszka z Izraela
9 czerwca 2007wiec przyszla do mnie pocztexem, a w zasadzie sam sobie musialem po nia pojechac. a w niej …. no juz widze jak wszyscy sa ciekawscy co mi tez israel moze posylac. a to wyobrazcie sobie – lacie! fajne sandaly trekingowe SOURCE. najlepsze jakie do tej pory mialem. kupilem je bedac w strasie i powiem wam ze sie sprawdzily jak malo co. zdarly sie juz po intensywnym uzywaniu, to kupilem nowki. z innym wzorkiem tylko. lubie takie male rzeczy ktore ktos gdzies dopracowuje do perfekcji, a te source’y taki sa. podobnie jak taki maly szwjacarski kompsik czy czołówki petzla. jak sie ma dom na pleach to warto w tym domu miec to co najlepsze!
Przeczytaj resztę tego wpisu »
