<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>rtw.pl</title>
	<atom:link href="http://www.rtw.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.rtw.pl</link>
	<description>coś o podróżach</description>
	<lastBuildDate>Thu, 03 Feb 2011 10:56:46 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>2009</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2009/12/24/2009.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2009/12/24/2009.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Dec 2009 01:03:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rtw.pl/?p=250</guid>
		<description><![CDATA[Siedzę sobie pod koniec roku i myślę, że dobrze by było napisać co u mnie. Strona mi znów ruszyła za co wielkie dzięki dla Mariusza. Nie pisałem też, bo po pierwszych chwilach blogowego rozpasania naturalnym jest, że przychodzi czas na niepisanie. Trochę żałuję, bo podróżniczo dzieje się u mnie dużo, a w zasadzie wszystko się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Siedzę sobie pod koniec roku i myślę, że dobrze by było napisać co u mnie. Strona mi znów ruszyła za co wielkie dzięki dla Mariusza. Nie pisałem też, bo po pierwszych chwilach blogowego rozpasania naturalnym jest, że przychodzi czas na niepisanie. Trochę żałuję, bo podróżniczo dzieje się u mnie dużo, a w zasadzie wszystko się kręci wokół globu i to czasem nawet dosłownie. Pasja stała się pracą, a na wakacje od turystów – na psychiczny detoks jak to nazwała jedna osoba z naszego środowiska – jadę w szeroki i piękny świat. W tym roku działo się tak &#8230;.</p>
<p>Nowy Rok zastał mnie na krawędzi afrykańskiego rowu, Wielkiego Rowu. Później już było tylko lepiej. Arka Noego w Ngorongoro i mozolna wspinaczka na symbol afrykańskich sawann – majestatyczne Kili. Zimnawo było, ale się weszło. Za to gorąco było na mojej ulubionej chyba wyspie świata – Zanzibarze. Zanzibar był pierwszym rajskim widokiem jaki widziałem w moich podróżach i już będzie mi się dobrze kojarzył.</p>
<p>Zaraz potem ruszyłem na Antypody na długą Australię i Nową Zelandię. W sumie już po raz enty, ale zawsze czerpię niezwykłą radość z nieskazitelności Aoetearoa i jazdy 4WD po czerwonym środku Australii. </p>
<p>Po przyjeździe na fali jakiegoś zapyziałego domu kultury trafiła się jazda po północnej Hiszpanii i wizyta w małej i ruchliwej Andorze. W Polsce jeszcze zima trzymała, a tam piękna wiosna startowała, w miłym towarzystwie, góry piękne, pusto na drogach i nawet się do Barcelony przekonałem. A jak pięknie ludzie w nocnych autobusach śpiewają! Z Barcelony wprost do Milano i parę godzin na północ do Livigno. Tam zdarzyło mi się świętować moje 13. urodziny, ekipa była wspaniała, choć nie od początku znana. Tak naprawdę to pierwszy raz na nartach poza Polską byłem więc smakowało wyśmienicie. </p>
<p>We Włoszech dochodziło do minus dwadzieścia dlatego po krótkim odpoczynku ruszyłem na Półwysep Arabski, bo tam mnie jeszcze nie było. W Jemenie miałem trochę biurokratycznych problemów i straszyli mnie cały czas, że Al.-Kaida mnie zje, ale było gościnnie, wspaniale i dziko. Za to Oman to już inna bajka, z tryskającą ropą i rzeszą azjatyckich emigrantów. Na skutek sprzyjających okoliczności przyrody udało mi się zjechać i zrozumieć kawałek tego pustynnego kraju.</p>
<p>Później trafiła się praca w Chinach. Mega szybki ośmiodniowy wyjazd propagandowy w okolice Pekinu i Szanghaju. Było miło. Wjechaliśmy na najwyższy na świecie punkt widokowy w „otwieraczu”, mknęliśmy 431 km/h super szybkim, pochodziłem po chińskim murze, ale i tak najlepiej smakuje mi ulubiona „zupka chińska” i browar w zapyziałych hutongach. Kraj Środka opuszczałem jednak z mieszanymi uczuciami.</p>
<p>W międzyczasie tego mijającego roku zaliczyłem narty na prima-aprilis, parę udanych wesel, kilka wyjść w góry śnieżne i mniej, wiele miłych wieczorów, trochę pojeździłem po kraju-raju i dzieliłem czas na świat śląski i warszawski <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Czerwiec z lipcem to świat kanadyjsko-amerykański. Dwie nowe dla mnie trasy po jednych z najpiękniejszych miejsc na świecie. Zachodnie pogranicze USA i Kanady, Jukon, Alaska. Dwie trasy po 10 tysięcy kilometrów. Niedźwiedzie przy drodze niczym krowy wcinały mlecze, łosie brodziły w bagniskach „aż im tylko chrapy wystawały”, a bizony leśne patrzyły głupio przed siebie. Kosmiczny świat. Na ogromnych obszarach totalnie nieskażony. Strzeliste sekwoje-redwoody, pustynie, słone panwie Salt Lake, ogrom Montany, niekończące się proste odcinki drogi w Dakotach, Góry Skaliste. Eh kończę wymieniać bo nie dam rady. Kosmos!</p>
<p>No i przyszedł czas na Afrykę. Najpierw robotniczo jeszcze raz na Kili i Zanzibar poleciałem, a potem 6 tygodni solo, bo akurat tylko tyle czasu miałem. Od Ugandy do Kapsztadu. W Afryce jest to coś co jest nieopisywalne. Tam jest wszystko co najlepsze i najgorsze. Radosne i tragiczne. Wolne i zniewolone. Bezinteresowne i nastawione na zielonego dolara w białej skórce. Afryka jest kosmosem dla zmysłów. Próbą, nagrodą, wyzwaniem, spełnieniem. Do bólu i szczęścia prawdziwą duszą świata. W Ugandzie trafiłem na zamieszki, w Rwandzie na pozostałości po ludobójstwie, w Burundi na Gabriela szefa boulangerii. Tanganikę przepłynąłem stuletnim statkiem, w Malawi zrozumiałem, że nie tylko mi odbiło <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Mozambik był długi i szeroki i ma super-siostrę Zanzibaru – Ihlę! I rekiny wielorybie. Łagodne jak baranki i można z nimi nurkować. W Swazilandzie prawie co druga osoba ma HIVa, RPA jest &#8230; no właśnie jaka jest. Lesotho górzyste i trochę przez nie przedeptałem. Koniec w Kapsztadzie, gdzie wszystko powinno się kończyć!</p>
<p>No i znów do pracy. „Każdy ma swoją Golgotę” – jak to taki jeden synek godo. Miałem problem początkowo z policzeniem, ale wyszło, że czwarty raz dookoła świata jadę z grupą. Tą samą trasą, ale zawsze jest inaczej. Nie co dzień jest Halloween w Las Vegas, czy lawa daje czadu i nadbudowuje Big Island na Hawajach. Te Hawaje były dla mnie wyjątkowo udane, jakoś je dopiero za piątym razem mocniej doceniłem. Nowa Zelandia nigdy nie zawodzi, a szczególnie jeszcze jak sypnie śniegiem – jest przepiękna. Sydney, jak się zobaczy listopadowe Sydney to później mąci we łbie pytanie po co na tym naszym pięknym Śląsku mieszkać skoro można inaczej. A w Hongkongu w ciągu jednego dnia nie odpuściłem trzem noodle-soup’om.</p>
<p>Grudniowo pojechałem na kilka dni do San Antonio i to też był dla mnie hit. Nietypowo, ale świetnie. Lubię ten plastik i uśmiech stanów, spodobały mi się kluby country i mecz NBA. A na koniec roku zamiast utęsknionych beskidzkich śniegów (to będzie mój piąty sylwek z rzędu poza Polską!) lecę do Chile. A stamtąd już tylko mały samolotowy krok na Wyspę Wielkanocną i Polinezję Francuską &#8230;..</p>
<p>Świątecznie i noworocznie najlepszego życzę tym wszystkim, dzięki którym ten rok był tak udany (również tym którzy po polsku czytać nie umieją &#8230;) i tym wszystkim których w tym roku trochę zaniedbałem <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ale odwdzięczę się w przyszłym! NAJLEPSZEGO!!!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2009/12/24/2009.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>afryka znów</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2009/09/05/afryka-znow.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2009/09/05/afryka-znow.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Sep 2009 14:59:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rtw.pl/?p=246</guid>
		<description><![CDATA[no może teraz mi się uda ruszyć z nadawaniem. jakoś przez dwa lata nie miałem weny i stronka była w tarapatach
11 września ruszam znów do afryki, cztery lata już nie byłem sam tam na wojażach
z Ugandy do RPA
znowu expressowo bo jeno 6 tygodni
no to pyrsk!
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>no może teraz mi się uda ruszyć z nadawaniem. jakoś przez dwa lata nie miałem weny i stronka była w tarapatach<br />
11 września ruszam znów do afryki, cztery lata już nie byłem sam tam na wojażach<br />
z Ugandy do RPA<br />
znowu expressowo bo jeno 6 tygodni<br />
no to pyrsk!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2009/09/05/afryka-znow.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>rtw &#8211; rrrrrrrreaktywacja</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2009/03/05/rtw-rrrrrrrreaktywacja.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2009/03/05/rtw-rrrrrrrreaktywacja.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Mar 2009 20:21:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rtw.pl/?p=243</guid>
		<description><![CDATA[moze stronka bedzie dzialac znow. w innym progamiku. znow mnie czeka era dlubania w tych nieznanych dziwnych jezykach. poczekajcie jeszcze chwilke, a zacznie dzialac jak nalezy. niestety dla stronki a stety dla mnie, mam teraz przerwe na wojaze po hiszpanii i narty w Livigno   8-21 marca
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>moze stronka bedzie dzialac znow. w innym progamiku. znow mnie czeka era dlubania w tych nieznanych dziwnych jezykach. poczekajcie jeszcze chwilke, a zacznie dzialac jak nalezy. niestety dla stronki a stety dla mnie, mam teraz przerwe na wojaze po hiszpanii i narty w Livigno <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  8-21 marca</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2009/03/05/rtw-rrrrrrrreaktywacja.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>30.06.2008 na granicy</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2008/07/01/30062008-na-granicy.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2008/07/01/30062008-na-granicy.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 01:05:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[gdzie bylem jak mnie nie bylo? hmmm na koncu swiata, Puerto Obaldia, klimaty takie ze az milo, palmy plaza, posterunki wojskowe. nie wypuszczaja cie za wioske bo niby guerilla. zero samochodow, pare rowerow, niedzielny mecz baseballa, muzyka i piwo, piwa nie brakuje. zeby tu dotrzec trzeba jechac caly dzien z Cartageny, autobus ze dwa razy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">gdzie bylem jak mnie nie bylo? hmmm na koncu swiata, Puerto Obaldia, klimaty takie ze az milo, palmy plaza, posterunki wojskowe. nie wypuszczaja cie za wioske bo niby guerilla. zero samochodow, pare rowerow, niedzielny mecz baseballa, muzyka i piwo, piwa nie brakuje. zeby tu dotrzec trzeba jechac caly dzien z Cartageny, autobus ze dwa razy cos z podwozia stracil, ale jakos go macherzy zreperowali. bylo wkolo caly czas zielono, pozniej mocno wertepiasto a na koniec Turbo &#8211; portowo-przemytnicze klimaty. spalem w malym hoteliku, gdzie kazdy sobie mowi &quot;mi amor&quot;, zreszta wszedzie sobie kazdy tu w okolicy tak mowi. pozneij motoroweczka do Capurangi czy jakos takos. takie mile plazyczki dla turystow columbiano i pozniej do obaldia mala lupineczka. a po lewej caly czas zielone wzgorza, klify o ktore rozbijaja sie fale. bagaze przeszukali nam z 5 razy w obaldia, jeden pensjonat, final przerwany w 55. minucie bo siadlo zasilanie <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ryba z ryzym na kolacje, potem cisza i spokoj, czytalem cos na werandzie a wolna osada spowalniala jeszcze bardziej. ale hicior przyszedl noca. blyskalo az bylo jasno (jestem ciekaw czy rzeczywiscie tam na wzgorzach partyzanci mokna), a grzmocilo prosto na nas. raz po raz i to dobre pare godzin. wyszedlem na werande i to byl inny nierealny swiat, naprawde jakbym trafil na inna zielona soczysta planete gdzie nikogo nie ma tylko posejdon ksztaltuje nowa planete. rytmiczny stukot deszczu o blache i&nbsp; jasnosc.</font></div>
<div><font face="Verdana" size="1"></font></div>
<div><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">no i ranek. trzeba bylo obudzic kolesia od imigracji bo sobie smacznie spal. poczta, biblioteka, cos tam jeszcze tez zamkniete na osiemnascie spustow no bo po co rano wstawac?! zapisalem sie na lot. wierza na slowo, placi sie dopiero w Panama City, przez wioske idzie betonowy pas startowy, taka hitlerowka jak kiedys do wroclawia mozna by powiedziec. tyle ze pod gorke. zaryczaly syreny (armia oblsuguje) przeploszono inwentarz do zjedzenia typu kury kaczki i inny drob, psiaki juz wiedzialy co sie swieci i same zeszly z drogi i za chwile wyladowala machina. zapakowalismy sie. widok na slynny Darien (kiedys trzeba by go przejsc <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ), chmurki sie gdzies zaczepialy o wierzcholki, pozniej byla icha cala biala koldra i jak sie nagle obdzilem to mialem juz na ostrzu slynny Puento America, nieformalna granice pomiedzy Amerykami Sur i Norte.</font></div>
<div><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">&nbsp;</font></div>
<div><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">no to poopowiadalem roznym sluzbom po piec razy po kiego do tej panamy przylecialem i mnie w koncu puscili, na dworcu juz prawdziwe USA. nie ma garkuchni tylko jeden wielki food court. hmmmm jak smakuje burger z frytkami po paru tygodniach jedzenia ryzu i fasoli!!!! i przyjechalem do Portobelo, bo fajne i fajna nazwa od czasow mojego naparzania kawy w sydney. to tutaj to taka nieodkryta zaniedbana perelka. urocza zatoczka, forty, kosciolek, ryz z osmiorniczka, chinczycy znow rzadza w supermarketach. tutaj maja taka maniere ze nie podaja produktow tylko nimi rzucaja. wiadomo whosdabossssss. no to pyrsk!</font></div>
<p><span id="more-210"></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2008/07/01/30062008-na-granicy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>25.06.2008 Cartagena</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2008/06/26/25062008-cartagena-2.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2008/06/26/25062008-cartagena-2.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 04:50:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[Cartagena. Milo tu. murzynsko tak. i kolonialnie z balkonami. na glownym placu szalony dziki taniec miejscowych. polaczenie poludniowoamerykanskich brzmien z afrykanskimi rytmami stanowi mieszanke wybuchowa. mozna wow zaliczyc, wielkie wow. i wilgotnosc tu inna. centrum moze juz troszeczke zbyt cukierkowe, ale na pewno jeszcze jutro znajde tu pare interesujacych miejsc. wyganiaja mnie z netu, bo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cartagena. Milo tu. murzynsko tak. i kolonialnie z balkonami. na glownym placu szalony dziki taniec miejscowych. polaczenie poludniowoamerykanskich brzmien z afrykanskimi rytmami stanowi mieszanke wybuchowa. mozna wow zaliczyc, wielkie wow. i wilgotnosc tu inna. centrum moze juz troszeczke zbyt cukierkowe, ale na pewno jeszcze jutro znajde tu pare interesujacych miejsc. wyganiaja mnie z netu, bo polnoc</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2008/06/26/25062008-cartagena-2.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>24.06.2008 Medellin i dolina Cocora</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2008/06/24/24062008-medellin-i-dolina-cocora.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2008/06/24/24062008-medellin-i-dolina-cocora.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Jun 2008 21:38:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[Medellin. sa takie miasta ktore z samej nazwy chcialoby sie odwiedzic co nie? sajgon, bejrut, kinszasa czy wlasnie medellin. kiedys szalal tu slynny jeffe cartelu kokainowego meddelin. pablo escobar, ale dorwali go w koncu w 94 i teraz to juz tylko historia. Medellín niby niewele ma z zabytkow ale jest swietnym miastem. Mozna sobie poogladac [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">Medellin. sa takie miasta ktore z samej nazwy chcialoby sie odwiedzic co nie? sajgon, bejrut, kinszasa czy wlasnie medellin. kiedys szalal tu slynny jeffe cartelu kokainowego meddelin. pablo escobar, ale dorwali go w koncu w 94 i teraz to juz tylko historia. Medellín niby niewele ma z zabytkow ale jest swietnym miastem. Mozna sobie poogladac w centrum pelnoksztalne rzeby Botero, po prostu popatrzec na ludzi. </font></p>
<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">Dla mnie niespodziewanym hitem byl wyjazd kolejka linowa do barrio santo domingo. Kolejka chodzi tu w ramach metra. Metro &#8211; oni sa tu z tego naprawde dumni i rzeczywisci kolejeczka ktora pociagneli zrewolucjonizowala slumsy. Zrobilo sie ladniej i piekniej, a hiszpanie im wybudowali piekne trzy szesciany, ktore mieszcza biblioteke hiszpanska. Widok z gory jest przecudny, a wokol biblioteki miaste organizuje dla dzieciakow wakacje w miescie i jest kupa smiechu i zabawy. to chyba jedno z nielicznych miejsc na swiecie, gdzie mozna popatrzec na slumsy z gory, naprawde zrobilo to n</font><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">a mnie dobre wrazenie. Co poza tym? </font></p>
<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">Dolina Cocora, atora jest w strefie kawy. Alez mi sie mistycznie chodzilo po rozleglych lakach, gdzie sa szczesliwe krowy pasa sie na znakomite steki. Spokojnie przezuwaja trawe pod najwiekszymi palmami jakie w zyciu widzialem. a troche juz tych palm widzialem. Milion metrow w gore czystego pnia i pare listkow na samej gorze. To wszystko na wysokosci <span class="skype_tb_injection" id="softomate_highlight_0" title="Call this phone number in Poland with Skype: +4823002800" onclick="javascript:skype_tb_doRunCMD('call','0',null,0);return skype_tb_stopEvents();" durex="0" context="2300-2800" iamrtl="0"><a href="skype:+4823002800?origin=IETB" target="_parent"><span class="skype_tb_imgA" id="skype_tb_droppart_0" title="Skype actions" style="BACKGROUND-IMAGE: url(https://toolbaricons.s4benterprises.com/IEPlugin/inactive_a.compat.flex.w16.gif)" onclick="javascript:skype_tb_SwitchDrop(this,'0','sms=0');return skype_tb_stopEvents();"><span class="skype_tb_imgFlag" id="skype_tb_img_f0" style="BACKGROUND-IMAGE: url(https://toolbaricons.s4benterprises.com/IEPlugin/famfamfam/PL.gif)"></span></span><span class="skype_tb_imgS" id="skype_tb_img_s0"></span><span class="skype_tb_injectionIn" id="skype_tb_text0"><span class="skype_tb_innerText" id="skype_tb_innerText0">&nbsp;2300-2800&nbsp;</span></span><span class="skype_tb_imgR" id="skype_tb_img_r0"></span></a></span> wiec klimacik spokojny i chiloutowy. Wojoki pilnuja zeby nas guerilla nie ukradla, miejscowi na koniach maszeruja na gore, jakies male estancje i hacjendy. Jeszcze plantacje tima swiezo nabyta zwiedzilem i popatrzylem jak sie ta kawa rodzi co ja mielilem w portobello. Musze odswiezyc sobie zdolnosci baristy <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  dzisiaj zmykam nocnym na wybrzeze, sie zmobilizowalem bo chcialem jeszcze jeden dzien tu zostac bo do mexico city droga daleka, a czasu coraz mniej!</font></p>
<p><span id="more-208"></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2008/06/24/24062008-medellin-i-dolina-cocora.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>21.06.2008 Wenezuela, Kolumbia</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2008/06/22/21062008-wenezuela-kolumbia.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2008/06/22/21062008-wenezuela-kolumbia.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Jun 2008 03:35:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[wyladowalem w strefie kawy. Salento, Kolumbia. Mam caly barak powiedzmy dla siebie poki co. widoczek na plantacje choc tak naprawde jej nie widac bo ciemno jest. Izraelita zotawil mi fajna muze. W ogole na temat podrozujacych zydow mozna by napisac ksiazke. 
Dobra, ale nie o tym. Cos malo ostatnio pisalem, ale palma mam czesciowo nieczynnego, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">wyladowalem w strefie kawy. Salento, Kolumbia. Mam caly barak powiedzmy dla siebie poki co. widoczek na plantacje choc tak naprawde jej nie widac bo ciemno jest. Izraelita zotawil mi fajna muze. W ogole na temat podrozujacych zydow mozna by napisac ksiazke. </font></p>
<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">Dobra, ale nie o tym. Cos malo ostatnio pisalem, ale palma mam czesciowo nieczynnego, a poza tym sie naprawde trudno zmobilizowac. A czasem nie ma warunkow do pisania. Z trynidadu zafundowalem sobie drogi rejs do wenezueli. Tam w ciagu paru miesiecy jak tam bylem dolar spadl z 5.5 do 3.1 boliwara wiec ceny skoczyly. Nocny do caracas , meczyk polakow tamze obejrzalem, ale problemy byly bo el presidente zaczal nadawac I lokalni sami nie wiedza czy bedzie gadac trzy czy cztery godziny. Ale zlapalem meczyk na ESPN. lokalsi szybko mi wytlumaczyli ze jestesmy perdidores. Jak nie wiecie co to znaczy to zajrzycie do slownikow. Kolejny nocnik, tym razem do meridy. Troche zycia nocnego zesmy zobaczyli I nastepnego dnia do Encontradas. Tak na chybil trafil tu sa slynne blyskawice Catatumbo. Znaczy blyska sie a nie slychac grzmotow. Nawet najstarsi gorale nie potrafia rzecz, czamu tak jest! Jedna z teorii to ze jest bardzo duza roznica wzniesien na malym odcinku &#8211; od morza do ponad 5 tysiecy. Cos tam zesmy zobaczyli ale konczylo sie na rumie pod pomnikiem bolivara &#8211; tam akurat nie na koniu jest, a to wielka rzadkosc! No I miejscowy bar tetniacy zyciem, bialasy wielka atrakcja zostali! </font></p>
<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">No I kolumbia. Jestem juz tu tydzien I mowie wam ze extra jest. Przede wszystkim widokowo przepiekny kraj. Caly czasy zakretasy, wawozy, rzeki, gory. Pierwsza noc w pamplonie. Super studenckie miasteczko, wreszcie klimat przyjazny po wenezuelskich upalach. Potem san gil, gdzie w sumie zostalem troche dluzej niz myslalem. Fajny hostel prowadzony przez australijczyka I wpadlem w gringo trail. Czyli sciezka z lonely planet, ktora podazaja wszyscy mochilieros. Tak sie troche czuje ze w sumie z backpackerstwa powstalem, ale juz chyba troche latka leca bo nie kumam do konca tych klimatow. Milo sie posocjalizowalem, zagralismy pare dobrych partii w yanifa &#8211; zydowska gra karciana &#8211; troche jengi, takie tam budowanie z klockow haha. Jakies meczyki w telewizji I pitu pitu o niczym. Hydrospeeding zaliczylem, choc niektorzy nazywali to hydroslowing. Zwie sie to tez black-water rafting. Generalnie dostajesz deske, kladziesz sie na niej na brzuchu I sru w dol rzeki. Ciekawe doswiadczenie, choc mogloby byc troche wiecej bystrz. Sprobuje jeszcze gdzie indziej! Choc kolana I zebra jeszcze do dzisiaj czuje. </font></p>
<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">Kolejnego dnia fajne widoczki. Barichara I guane &#8211; male miasteczko indianskie sprzed ilus tam lat. Wioska w zasadzie, klimaty piekne, a barichara ze swoim placem tez fajna. Taki spokoj. </font></p>
<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">I dalej do Bogoty. Niby nic specjalnego, ale swietnie sie tam czulem. Fajne parki &#8211; nawet pomnik copernicusa stoi! &#8211; super muzeum narodowe, ulice w porzadalu, ludzie swietni. W ogole jak myslicie ze kolumbia to guerilla I porwania to jest to tylko niewielki margines. bidnych bialasow nie porywaja, tylko miejscowych bogaczy. Zreszta FARC juz sie chyba pomalu konczy, teraz wiekszym problemem sa prawicowe bojowki. No I hit Bogoty, dzielnicy La Candelaria I Plaza del Chorro de Quevedo piatkowym wieczorem. Pod wzgledem klimatu jak dla mnie razem na pierwszym miejscu na rowni z glownym placykiem san telmo w boskim buenos. Wszelkiej masci typy i postaci, muza, kuglarze, rzezbiarze, koraliki, speache pod kosciolem, policía z ostra bronia, beijimberowcy, starzy hipissi, kolesie w ramoneskach, wyznawcy GnR, pancur prawdziwy sie przesunal, rowerzysci, psy, che guevara. Costena, alguila i club columbia. Milosc, spiew, música, dialog, gwar. Kolumbia jest chevre, jak mowia miejscowi!</font></p>
<p><font face="Verdana" size="1">PS. wielkie dzieki za nawigacje przez latinoamerica dla mojego Personal Guide <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </font></p>
<p><span id="more-207"></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2008/06/22/21062008-wenezuela-kolumbia.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>10.06.2008 Trynidad, Tobago, Barbados</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2008/06/10/10062008-trynidad-tobago-barbados.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2008/06/10/10062008-trynidad-tobago-barbados.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Jun 2008 19:16:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[dobry dzien z trynidadu. panstwa, gdzie przewodnia sila napedowa spoleczenstwa jest &#34;gangsta rap&#34;. murzynsko tu generalnie, chlopaki nosza zlote lanuchy, jezdza wypasionymi, stuningowanymi furami, a kobietki sie w to wszystko idealnie wpasuje jesli wiecie co mam na mysli. jakbym sie przeniosl na plan amrykanskiego teledysku, he he. choc oczywiscie to wielkie uproszczenie. w wielu miejscach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">dobry dzien z trynidadu. panstwa, gdzie przewodnia sila napedowa spoleczenstwa jest &quot;gangsta rap&quot;. murzynsko tu generalnie, chlopaki nosza zlote lanuchy, jezdza wypasionymi, stuningowanymi furami, a kobietki sie w to wszystko idealnie wpasuje jesli wiecie co mam na mysli. jakbym sie przeniosl na plan amrykanskiego teledysku, he he. choc oczywiscie to wielkie uproszczenie. w wielu miejscach kroluja niezmiemsko piekne rytmy reggae, w przeroznych konfiguracjach. wiecie jakie klimaty? wpadasz na bramki imigracyjne a tam kolesie cie stempluja z dreadami po pas. niezle klimaty. dobrze ze mnie mila pani puscila na granciy bo strasznie ciezko przekraczac granice na karaibach. problem jest to ze zadaja na wjezdzie biletu wyjadowego z kraju. a ja im pokazuje bilet z meksyku. gdzie rzym a gdzie krym pytaja i nie miesci sie im w glowie ze ja tam overland chce jechac. tak mialem kurde na barbadosie gdzie 2,5 godziny walczylem z twardoglowym. poszlo pare ostrych slow za daleko i sie zrobilo goraco. nie chcial mnie koles puscic na barbados bo nie mialem wyjazdowego biletu z trynidadu, do ktorego zmierzalem w nastepnej kolejnosci. po kolei zbijalem jego argumenty, ale koles mial wladze i powiedzial ze mnie nie pusci bo juz nadalem bagaz do trynidadu. no to sie wkurzylem i delikatnie mu przekazalem, ze nie o to chodzi by pokazywac przed swoimi podwladnymi jaka ma wladze (rozmowie przysluchiwala sie dwojka przydupasow, ktora ochoczo mu przytakiwala i patrzyla jak sie rozprawia ze mna). moja delikatnosc mogla byc odczytana przez niego jako obraza i tak sie stalo, co kolesia rozloscilo bo bylo cos w rodzaju i po co chcesz mi udowodniac ze ty tu masz wladze. poprosilem o rozmowe z jego szefem, guru calego lotniska i po 5 minutach dostalem pozwolenie na jednodniowy wjazd do barbadosu. </font></p>
<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">barbados byl zupelnie reggae&#8217;owy, nawet widzialem rasta z polska koszulka marleya co sprzedawal owoce. mala wyspa, 1200 rum-shopow, gdzie sie pija na schodach rum, piwo, co sie da. plaze piekne, autobus miejski pelnych takich starszych czarnych ludzi. klimaty jak z bajki. szmaragdowa woda. i naprawde mam na mysli szmaragd a nie ubarwianie. plantacje trzciny cukrowej i urocza stolica bridgetown. fajnie bylo i fajnie by wrocic na karaiby jachtem. </font></p>
<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">pozniej trynidad. wpdalem w hinduska dzielnice. dlatego to wszystko nazywa sie tu West India. jak w Indiach. roti na saniadanie <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  pozniej walka o miejsce na prom i juz plyne na tobago. mala piekna wysepka, gdzie kurde znow szmaragd i gdzie sie wykapalem w bajecznych wodach, przy bajecznych palmach, wsrod bajecznych rytmow itd wszystko bajecznie. objechalem cala wyspe z jednym miesjcowym i jego rodzina i to bylaby bardzo udana niedziela, gdyby nie wtopa naszych, ktorym tu wszyscy kibicowali bo beenhaker wczesniej trenowal przeciez T&amp;T. generlanie niezbyt tu tanio, bardzo z dala od utartych backpakerowskich szlakow, ale moze byc. jade od paru dni z Chrisem z Wisconsin, ktory tez kawalek swiata zweidzil, wiec rozumiemy sie dobrze i ogladamy euro gdzie sie da. jutro mykamy do wenezueli i zaczne szkolic espanol. Aaa I mialem super specjaly na lunch dzisiaj zupe z krowich piet, wiec chyba mozna ja nazwac raciczkowa I zupe ze swinskich ogonow, wiec chyba ogonowa. Do uslyszenia, juz z ameryki lacinskiej! </font></p>
<p><span id="more-205"></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2008/06/10/10062008-trynidad-tobago-barbados.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>05.06.2008 Gujany Trzy!</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2008/06/05/05062008-gujany-trzy.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2008/06/05/05062008-gujany-trzy.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jun 2008 19:04:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[Gujany

No I znow jestem w drodze. Juz od 10 dni. Tym razem niby w Ameryce Poludniowej ale jednak nie bardzo. Bardziej na Karaibach, bo to tego typu klimaty tutaj. Zaczalem w Gujanie Francuskiej , potem przez 
Surinam I teraz siedze w Georgetown Gujanie. Jutro lece na Trynidad I potem stateczkiem do Wenezueli, Kolumbia i po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><font face="tahoma,arial,helvetica,sans-serif" size="1">Gujany</font></p>
<p><font face="tahoma,arial,helvetica,sans-serif" size="1"></font></p>
<p><font face="tahoma,arial,helvetica,sans-serif" size="1">No I znow jestem w drodze. Juz od 10 dni. Tym razem niby w Ameryce Poludniowej ale jednak nie bardzo. Bardziej na Karaibach, bo to tego typu klimaty tutaj. Zaczalem w Gujanie Francuskiej , potem przez <country-region />
<place />Surinam</place /></country-region /> I teraz siedze w Georgetown Gujanie. Jutro lece na Trynidad I potem stateczkiem do Wenezueli, Kolumbia i po kolei kraje Ameryki Srodkowej I koncze 11 sierpnia w <city />
<place />Mexico City</place /></city />. To bedzie chyba intersujaca trasa!</font></p>
<p><font face="tahoma,arial,helvetica,sans-serif" size="1"></font></p>
<p><font face="tahoma,arial,helvetica,sans-serif" size="1">Gujana Francuska zabila mnie swoimi cenami I gdzies dyndalem na hamaku,w ramach ciecia kosztow. Naprawde jest tu drozej niz w Paryzu, bo mialem okazje wieczor tam spedzic I porownywalem ceny. Popatrzylem z hamaka na troche dzungli. Glownie padalo. Oprocz tego padalo. I padalo. Rakieta przez to nie poleciala w kosmos, choc pojechalem tam glownie to zobaczyc. Za to zolwie nie zawiodly! Na plazy przy rzece
<place />Maroni</place /> wpadajacej do Atlantyku widzalem piekne potezne leatherbacki skladajace jaja nap lazy. Iscie kosmiczne wrazenia. Inny swiat. Przemoklem do suchej nitki ale bylo warto.</font></p>
<p><font face="tahoma,arial,helvetica,sans-serif" size="1"></font></p>
<p><font face="tahoma,arial,helvetica,sans-serif" size="1">Pozniej bylo <city />
<place />Paramaribo</place /></city />, ktorego glowna atrakcja jest saczenie piwa Parbo I podgladanie miasta na tle holenderskiej kolonialnej zabudowy. To najfajniejsza z gujanskich stolic I milo sie tamtedy spaceruje.</font></p>
<p><font face="tahoma,arial,helvetica,sans-serif" size="1"></font></p>
<p><font face="tahoma,arial,helvetica,sans-serif" size="1">Gujana. Byla kolonia brytyjska. Jest chyba najbardziej karaibska. Pelno palm, rastamanow I rumu. <city />
<place />Georgetown</place /></city /> to taka wieksza wioska I do tego zla slawe ma przestepcza. Luzik na ulicach, ale w gazetach rzeczywiscie sporo pisza o przestepczosci. Troche &#8220;wujowsko&#8221; polecialem malym samolocikiem zobaczyc przepiekny wodospad Kaieteur. Chyba lepiej by smakowal dobywany ladem, ale I tak bylo warto. Klimaciki typu stolowe tepuis, gesta dzungla. Dywany gestego zielonego jak leisz samolocikiem. Pieknie.</font></p>
<p><font face="tahoma,arial,helvetica,sans-serif" size="1"></font></p>
<p><font face="tahoma,arial,helvetica,sans-serif" size="1">Jutro lece do poprzedniej krainy Beenhakera &#8211; Trynidadu I Tobago. Tam bede kibicowal naszym, moze wreszcie wklupiemy Niemcom?! Ale tak sobie sprytnie zaplanowalem ze bede mial caly dzien przesiadkowy na Barbadosie. Zobaczymy jak tam jest. Naraaaaaaa!</font></p>
<p><span id="more-204"></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2008/06/05/05062008-gujany-trzy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>25.10 &#8211; zapraszam do TVN</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2007/10/24/2510-zapraszam-do-tvn.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2007/10/24/2510-zapraszam-do-tvn.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Oct 2007 09:08:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[zapraszam na program do kawy, herbaty lub gazetki &#8211; Dzien Dobry TVN, 25 pazdziernika w czwartek miedzy 8.30 a 11.00. Bedziemy sie z Kamila i Lukaszem wypowiadac po co ludziom gap year, podroze, dluuuuuuuuugie podroze. 
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><font face="verdana,arial,helvetica,sans-serif" size="1">zapraszam na program do kawy, herbaty lub gazetki &#8211; Dzien Dobry TVN, 25 pazdziernika w czwartek miedzy 8.30 a 11.00. Bedziemy sie z Kamila i Lukaszem wypowiadac po co ludziom gap year, podroze, dluuuuuuuuugie podroze. </font><br /><span id="more-203"></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2007/10/24/2510-zapraszam-do-tvn.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

