<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>rtw.pl &#187; Bez kategorii</title>
	<atom:link href="http://www.rtw.pl/category/brak-kategorii/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.rtw.pl</link>
	<description>coś o podróżach</description>
	<lastBuildDate>Thu, 24 Dec 2009 01:03:15 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>2009</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2009/12/24/2009.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2009/12/24/2009.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Dec 2009 01:03:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rtw.pl/?p=250</guid>
		<description><![CDATA[Siedzę sobie pod koniec roku i myślę, że dobrze by było napisać co u mnie. Strona mi znów ruszyła za co wielkie dzięki dla Mariusza. Nie pisałem też, bo po pierwszych chwilach blogowego rozpasania naturalnym jest, że przychodzi czas na niepisanie. Trochę żałuję, bo podróżniczo dzieje się u mnie dużo, a w zasadzie wszystko się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Siedzę sobie pod koniec roku i myślę, że dobrze by było napisać co u mnie. Strona mi znów ruszyła za co wielkie dzięki dla Mariusza. Nie pisałem też, bo po pierwszych chwilach blogowego rozpasania naturalnym jest, że przychodzi czas na niepisanie. Trochę żałuję, bo podróżniczo dzieje się u mnie dużo, a w zasadzie wszystko się kręci wokół globu i to czasem nawet dosłownie. Pasja stała się pracą, a na wakacje od turystów – na psychiczny detoks jak to nazwała jedna osoba z naszego środowiska – jadę w szeroki i piękny świat. W tym roku działo się tak &#8230;.</p>
<p>Nowy Rok zastał mnie na krawędzi afrykańskiego rowu, Wielkiego Rowu. Później już było tylko lepiej. Arka Noego w Ngorongoro i mozolna wspinaczka na symbol afrykańskich sawann – majestatyczne Kili. Zimnawo było, ale się weszło. Za to gorąco było na mojej ulubionej chyba wyspie świata – Zanzibarze. Zanzibar był pierwszym rajskim widokiem jaki widziałem w moich podróżach i już będzie mi się dobrze kojarzył.</p>
<p>Zaraz potem ruszyłem na Antypody na długą Australię i Nową Zelandię. W sumie już po raz enty, ale zawsze czerpię niezwykłą radość z nieskazitelności Aoetearoa i jazdy 4WD po czerwonym środku Australii. </p>
<p>Po przyjeździe na fali jakiegoś zapyziałego domu kultury trafiła się jazda po północnej Hiszpanii i wizyta w małej i ruchliwej Andorze. W Polsce jeszcze zima trzymała, a tam piękna wiosna startowała, w miłym towarzystwie, góry piękne, pusto na drogach i nawet się do Barcelony przekonałem. A jak pięknie ludzie w nocnych autobusach śpiewają! Z Barcelony wprost do Milano i parę godzin na północ do Livigno. Tam zdarzyło mi się świętować moje 13. urodziny, ekipa była wspaniała, choć nie od początku znana. Tak naprawdę to pierwszy raz na nartach poza Polską byłem więc smakowało wyśmienicie. </p>
<p>We Włoszech dochodziło do minus dwadzieścia dlatego po krótkim odpoczynku ruszyłem na Półwysep Arabski, bo tam mnie jeszcze nie było. W Jemenie miałem trochę biurokratycznych problemów i straszyli mnie cały czas, że Al.-Kaida mnie zje, ale było gościnnie, wspaniale i dziko. Za to Oman to już inna bajka, z tryskającą ropą i rzeszą azjatyckich emigrantów. Na skutek sprzyjających okoliczności przyrody udało mi się zjechać i zrozumieć kawałek tego pustynnego kraju.</p>
<p>Później trafiła się praca w Chinach. Mega szybki ośmiodniowy wyjazd propagandowy w okolice Pekinu i Szanghaju. Było miło. Wjechaliśmy na najwyższy na świecie punkt widokowy w „otwieraczu”, mknęliśmy 431 km/h super szybkim, pochodziłem po chińskim murze, ale i tak najlepiej smakuje mi ulubiona „zupka chińska” i browar w zapyziałych hutongach. Kraj Środka opuszczałem jednak z mieszanymi uczuciami.</p>
<p>W międzyczasie tego mijającego roku zaliczyłem narty na prima-aprilis, parę udanych wesel, kilka wyjść w góry śnieżne i mniej, wiele miłych wieczorów, trochę pojeździłem po kraju-raju i dzieliłem czas na świat śląski i warszawski <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Czerwiec z lipcem to świat kanadyjsko-amerykański. Dwie nowe dla mnie trasy po jednych z najpiękniejszych miejsc na świecie. Zachodnie pogranicze USA i Kanady, Jukon, Alaska. Dwie trasy po 10 tysięcy kilometrów. Niedźwiedzie przy drodze niczym krowy wcinały mlecze, łosie brodziły w bagniskach „aż im tylko chrapy wystawały”, a bizony leśne patrzyły głupio przed siebie. Kosmiczny świat. Na ogromnych obszarach totalnie nieskażony. Strzeliste sekwoje-redwoody, pustynie, słone panwie Salt Lake, ogrom Montany, niekończące się proste odcinki drogi w Dakotach, Góry Skaliste. Eh kończę wymieniać bo nie dam rady. Kosmos!</p>
<p>No i przyszedł czas na Afrykę. Najpierw robotniczo jeszcze raz na Kili i Zanzibar poleciałem, a potem 6 tygodni solo, bo akurat tylko tyle czasu miałem. Od Ugandy do Kapsztadu. W Afryce jest to coś co jest nieopisywalne. Tam jest wszystko co najlepsze i najgorsze. Radosne i tragiczne. Wolne i zniewolone. Bezinteresowne i nastawione na zielonego dolara w białej skórce. Afryka jest kosmosem dla zmysłów. Próbą, nagrodą, wyzwaniem, spełnieniem. Do bólu i szczęścia prawdziwą duszą świata. W Ugandzie trafiłem na zamieszki, w Rwandzie na pozostałości po ludobójstwie, w Burundi na Gabriela szefa boulangerii. Tanganikę przepłynąłem stuletnim statkiem, w Malawi zrozumiałem, że nie tylko mi odbiło <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Mozambik był długi i szeroki i ma super-siostrę Zanzibaru – Ihlę! I rekiny wielorybie. Łagodne jak baranki i można z nimi nurkować. W Swazilandzie prawie co druga osoba ma HIVa, RPA jest &#8230; no właśnie jaka jest. Lesotho górzyste i trochę przez nie przedeptałem. Koniec w Kapsztadzie, gdzie wszystko powinno się kończyć!</p>
<p>No i znów do pracy. „Każdy ma swoją Golgotę” – jak to taki jeden synek godo. Miałem problem początkowo z policzeniem, ale wyszło, że czwarty raz dookoła świata jadę z grupą. Tą samą trasą, ale zawsze jest inaczej. Nie co dzień jest Halloween w Las Vegas, czy lawa daje czadu i nadbudowuje Big Island na Hawajach. Te Hawaje były dla mnie wyjątkowo udane, jakoś je dopiero za piątym razem mocniej doceniłem. Nowa Zelandia nigdy nie zawodzi, a szczególnie jeszcze jak sypnie śniegiem – jest przepiękna. Sydney, jak się zobaczy listopadowe Sydney to później mąci we łbie pytanie po co na tym naszym pięknym Śląsku mieszkać skoro można inaczej. A w Hongkongu w ciągu jednego dnia nie odpuściłem trzem noodle-soup’om.</p>
<p>Grudniowo pojechałem na kilka dni do San Antonio i to też był dla mnie hit. Nietypowo, ale świetnie. Lubię ten plastik i uśmiech stanów, spodobały mi się kluby country i mecz NBA. A na koniec roku zamiast utęsknionych beskidzkich śniegów (to będzie mój piąty sylwek z rzędu poza Polską!) lecę do Chile. A stamtąd już tylko mały samolotowy krok na Wyspę Wielkanocną i Polinezję Francuską &#8230;..</p>
<p>Świątecznie i noworocznie najlepszego życzę tym wszystkim, dzięki którym ten rok był tak udany (również tym którzy po polsku czytać nie umieją &#8230;) i tym wszystkim których w tym roku trochę zaniedbałem <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ale odwdzięczę się w przyszłym! NAJLEPSZEGO!!!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2009/12/24/2009.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>afryka znów</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2009/09/05/afryka-znow.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2009/09/05/afryka-znow.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Sep 2009 14:59:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rtw.pl/?p=246</guid>
		<description><![CDATA[no może teraz mi się uda ruszyć z nadawaniem. jakoś przez dwa lata nie miałem weny i stronka była w tarapatach
11 września ruszam znów do afryki, cztery lata już nie byłem sam tam na wojażach
z Ugandy do RPA
znowu expressowo bo jeno 6 tygodni
no to pyrsk!
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>no może teraz mi się uda ruszyć z nadawaniem. jakoś przez dwa lata nie miałem weny i stronka była w tarapatach<br />
11 września ruszam znów do afryki, cztery lata już nie byłem sam tam na wojażach<br />
z Ugandy do RPA<br />
znowu expressowo bo jeno 6 tygodni<br />
no to pyrsk!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2009/09/05/afryka-znow.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>rtw &#8211; rrrrrrrreaktywacja</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2009/03/05/rtw-rrrrrrrreaktywacja.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2009/03/05/rtw-rrrrrrrreaktywacja.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Mar 2009 20:21:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rtw.pl/?p=243</guid>
		<description><![CDATA[moze stronka bedzie dzialac znow. w innym progamiku. znow mnie czeka era dlubania w tych nieznanych dziwnych jezykach. poczekajcie jeszcze chwilke, a zacznie dzialac jak nalezy. niestety dla stronki a stety dla mnie, mam teraz przerwe na wojaze po hiszpanii i narty w Livigno   8-21 marca
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>moze stronka bedzie dzialac znow. w innym progamiku. znow mnie czeka era dlubania w tych nieznanych dziwnych jezykach. poczekajcie jeszcze chwilke, a zacznie dzialac jak nalezy. niestety dla stronki a stety dla mnie, mam teraz przerwe na wojaze po hiszpanii i narty w Livigno <img src='http://www.rtw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  8-21 marca</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2009/03/05/rtw-rrrrrrrreaktywacja.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>25.06.2008 Cartagena</title>
		<link>http://www.rtw.pl/2008/06/26/25062008-cartagena-2.html</link>
		<comments>http://www.rtw.pl/2008/06/26/25062008-cartagena-2.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 04:50:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[Cartagena. Milo tu. murzynsko tak. i kolonialnie z balkonami. na glownym placu szalony dziki taniec miejscowych. polaczenie poludniowoamerykanskich brzmien z afrykanskimi rytmami stanowi mieszanke wybuchowa. mozna wow zaliczyc, wielkie wow. i wilgotnosc tu inna. centrum moze juz troszeczke zbyt cukierkowe, ale na pewno jeszcze jutro znajde tu pare interesujacych miejsc. wyganiaja mnie z netu, bo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cartagena. Milo tu. murzynsko tak. i kolonialnie z balkonami. na glownym placu szalony dziki taniec miejscowych. polaczenie poludniowoamerykanskich brzmien z afrykanskimi rytmami stanowi mieszanke wybuchowa. mozna wow zaliczyc, wielkie wow. i wilgotnosc tu inna. centrum moze juz troszeczke zbyt cukierkowe, ale na pewno jeszcze jutro znajde tu pare interesujacych miejsc. wyganiaja mnie z netu, bo polnoc</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rtw.pl/2008/06/26/25062008-cartagena-2.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
