03.02.2007 Urugwaj zalegla relacja

no tom jeszcze wam winien relacje z kraju, ktory liznalem po drodze – urugwaju. urugwaj kojarzy mi sie z Jaroslawem Gugala, ktory kiedys byl tam naszym ambasadorem. Mam takie postacie naszego zycia spoleczno-kulturalno-politycznego ktore moim zdaniem ni sa doceniane, a na to zasluguja. Gugala jest moim zdaniem jedna z nich, choc go przeciez nie znam. wydaje mi sie ze ma pozytwne i zdrowe patrzenie na swiat, calkiem odmienne do redaktora Lisa, ktory przeciez moze byc i swietnym prezydentem RP i drugim jankiem ciszewskim. wiec gugale szanuje bo pisze wiersze i walczy z takimi gigantami polskiej mysli politycznej jak urugwajski faszysta kobylanski i wie gdzie sa granice, gdzie dalej brnac nie mozna.

Colonia del Sacramento jak dla mnie zbyt cukierkowa. na miodowy miesiac, moze ok. lapie stopa dalej i lapie sie na Iana, Dene i rodzinke Angoli. Zapraszaja mnie do swego domu w Piriapolis, na plazy – wiec czemu nie!!! wczesniej owoce morza w starym porcie w montevideo i he he zycze w telewizji feliz nuevo ano wszystkim urugwajczykom :) Ian i Dena byli dla mnie swietnym przykladem jaki swiat staje sie maly. Ian szuka zloz ropy i gazu na przeroznych cieplych morzach, 5 tygodni on, 5 off. jest angolem ale wraca na europejskie lato do swego domu we francji, a na europejska zime do swego domu w urugwaju. czasem zostaje popodrozowac po nowej zelandii, indonezji czy filipinach. Dena jest pol Austriaczka, pol Palestynka, jej rodzice poznali sie w Pradze, wychowala sie w anglii, mieszkala dlugi czas we Francji, a z Ianem poznali sie jak chodzili do szkoly w Kuwejcie. Tym razem przylecieli do Urugwaju przez dom siostry Deny w Dubaju, tygodniowy urlop w Omanie i trzydniowy shopping w Singapurze. wiec salud piwkami na hamku, swiat jest wielki, maly i piekny. zdrowie obywateli swiata.

montevideo . znow zbieram punkty za papieza. dyskutuje z czarniutkim dziadkiem-rybakiem z biala siwa broda i pania gospodynia knajpki z hiszpankiej Galicji. wieczorami wedruje przez biedne barria Palermo i Sur z grupami candomblistow. nowy rok. fajerwerki widziane z nabrzeza, potem jakis klub. Pony Pisador. oj czas wracac spac. sylwek inny niz wszystkie. 1 stycznia, nic nie funkcjonuje. jakis pierwszy autobus donikad, potem stopowanie na pace, miasto Trinidad <w ilu juz na swiecie miejscach o tej samej nazwie bylem!!!>. prowincje urugwaju. ale sie podobalo! pyrsk! Paczcie tam jako.

Komentarze są wyłączone.