03.02.2007 Sanatrem

Czekajac na Cieplasa lapie brazylijski rytm. wstaje, dostaje pod nos zdrowe sniadanie z jajka wysadzonego, tej slodkiej wszechobecnej poludniowomaerykanskiej kawy i owocow wszelakich. Zaczynaja sie jakies bajania, pozniej cala seria nowel az do wieczornego wydania wiadomosci, serial Amazonas <taka nowa niewolnica isaura, u know what i mean> pozniej jakis mecz jak jest co pokazywac, big brother i powtorki telenowel. caly klimatyczny hotel przepelniony jest calodobowym halasem helikopterowych wiatrakow, warkotem airkonu i tak dalej. Jasnobrazowy kot wpasowuje sie w ten klimat znakomicie wylegujac sie caly dzien na drewnianej podlodze. My zmeczeni serialowymi problemami bogatych cariocas ciagniemy z plastikowymi kubeczkami do plastikowej butli z woda. Przewijaja sie lokatorzy majacy jakies galanteryjne czy homeopatyczne interesy. Ja w ramach walki z nuda wyskakuje na neta od czasu do czasu. dopiero wieczorem mozna jakos odetchnac, popatrzec jak te wszystkie uspione ciezkim powietrzem lodzie,. te kokoniaste od hamkow, te swiecace jarzeniowkami monstra ruszaja w gore lub w dol. mozna wtedy przysiasc przy nova schin, mozna siorbnac tacaca, mozna odetchnac. Lapie brazylijski rytm, totalnie nie moj, ale cieszacy dusze. Taki dziadek dzis szkicowal od linijki cos na swoim statku. mial kanciaste okulary, lysine spora i siwe rozpuszczone wlosy na resztkach swej tylnej kabezy. wygladal jak ta postac komiksowa nasza stara, profesor jakis tam. co tez maluje? – sie glowilem. nazwe statku, hmmm? nie drgnela mu reka jak zamalowywal swoje kreslarstwo krwistoczerwona farba. Wyszlo na koniec "nao fume inflamable". nie palic – latwopalne.

a w telewizji reklamuje sie kosciol wszystkich swietych dnia ostatniego. pierwszy raz cos takiego widze na swiecie. w przerwie dziennika – najdrozszy czas reklamowy!!! bo kosmos jest tu …

Komentarze są wyłączone.