12.01.2007 Argentyna – mowa koncowa

Pod koniec pazdziernika wjezdzalem w nieznany mi argentynski swiat i sporo czasu minelo az przyszlo sie dzisiaj pozegnac z tym krajem. Zostawil przeswietne wrazenie. Prawie dziesiec razy wiekszy od Polski, jeden z najwiekszych krajow swiata. Lecz w przeciwienstwie do Rosji, Kanady, Stanow jest rozciagniety bardziej poludnikowo niz rownoleznikowo. Dzieki temu wydaje sie ze Argentyna jest krajem kompletnym. Masz co chcesz. Aligatory i tukany w tropikach na polnocy, pustynne prowincje Salta i Jujuy, szwajcarskie klimaty wokol Bariloche, skaliste andyjskie szczyty z Acongagua w roli glownej, magiczne pustkowia pampy patagonskiej, lodowce, winorosla Pampy i Mendozy, bagna delty Parany, yunga na polnocy, piaszczyste plaze nad Atlantykiem, wielkie salary, subantarktyczne pejzaze Ziemii Ognistej. Jesli jeszcze dodac, ze Argetynczycy sa jedna z najbardziej aktywnych nacji na Antarktydzie i baza Esperanza na czubku Polwyspu to de facto miasteczko z pubem, szkola, szpitalem, basenem, to wychodzi na to ze Argentyna musi byc celem kazdego podroznika. Ok, lyzeczka dziegciu to faszystowski system cen, na ktory narzekalem kazdemu kasjerowi. Mam takie naiwne marzenie, ze kiedys sie zbiora w Buenos na zebraniu i powiedza, ze zagranczni turysci to pain in ass bo zawsze narzekaja. Wiec i wy narzekajcie i zawsze mowcie ze jestescie stad, czasem sie udaje wejsc za normalna cene.

Argentyna to mieso. Carne, znaczy mieso, ale tu znaczy wolowina, jak chcesz czego innego to trzeba to wyraznie zaznaczyc. Bedzie mi brakowalo tych porcji miecha wystajacych poza talerz. I Quilmesa, Salty, Norte, Palermo, Schneidera, Isenbecka. Supermarketow La Anonima na poludniu, krojonych zoladkow w sosie wignarette, dorzdzowek za 35 groszy.

I autostop. chyba zawsze bede pamietal Argentyne stopujaca. Bylo latwo i pieknie. Bezpiecznie. Jesli kiedys wyladujecie w Buenos i zobaczycie ze do Ushuaia jest cale 3 tysiace kilometrow to sie nie bojcie. Wezcie autobus, zrobicie pauze na wieloryby w Puerto Madryn, a pozniej sie rozkoszujcie pustkowiami Patagonii. Dwa dni jazdy i caly czas to samo. To pomaga zrozumiec, jaki to ogrom.

Futbol. Argentynczycy maja fiola na tym punkcie. Badzcie bardzo mili jak prosicie o cos sprzedawcow w sklepie w czasie gdy "leci mecz". Nie udalo mi sie zalapac na stadion bo juz po sezonie, ale stadion Boca jest crazy ponoc. Ja chyba bardziej lubie River Plate. To podstawowe pytanie, za kim idziesz. A zoltoniebieskie trykoty Maradony znjadziecie od Tilcary po Ushuaia.

Wyluzujcie w czasie sjesty i przygotujcie sie na dlugie nocne godziny. Zarcie podaja tylko na poczatku sjesty i po zmroku. Kiedy indziej w restauracjach pocalujecie klamki.

Opuszczam Argentyne przez La Quiaca. Tu sie zaczyna albo konczy slynna Ruta 40. 5000 kilometrow przez bezdroza tego kraju. Wypisalem sobie co jeszcze na swiecie chce zrobic albo zobaczyc. I jedna z tych rzeczy jest przejechanie na motorze albo na Quadzie od La Quiaca po Rio Gallegos i jeszcze ciut dalej.

Najwieksza roznica miedzy Europa a Ameryka Lacinska jest stosunek do zycia. My jestesmy racjonalni, a oni emocjonalni. Przyjedzcie zobaczyc jak ci ludzie ciesza sie z zycia. Nawet nasi srodziemnomorcy wymiekaja. Ok, SaperQ moze Sewilla to juz poludniowa ameryka :o P

Komentarze są wyłączone.