18.12.2006 Kraina Jezior (Lago Region)

wiecie, siedze sobie tak przy piwku i odpowiadam na wiele maili, na ktore nie moglem odpowiedziec skuli braku pendrive’a i sobie mysle ze to taki substytut siedzenia w knajpie i romawiania po polsku. po prostu komunikacja w inny sposob. lubie ta samotnosc poznej nocy, dzwieki Mobyego, soczysta zielonosc ogrodu w El Bolson i gory ktore sie juz skryly za zmrokiem. salami z bagietka poszlo na kolacyjke, a jutro skoro swit <o 10 ha ha> ruszam na kraniec miasteczka i stopuje dalej. jesli jestescie zlaknieni pieknych widokow Patagonia powinna byc Waszym celem. Dzisiaj znow jechalem przez te pustkowia niczego. to moje ulubione nic.

Bariloche. Takie nasze Zakopane. Niby pikne takie to wszystko, ale za wszystko trzeba przeplacac. Zatrzymalem sie jednak, bo czas wyslac kurteczke zdobyczna do domu. Waze na wadze. 2,40kg. Powyzej dwoch kilo trzeba zalatwiac z celnikami sprawy, a poza tym to kosztuje. Powyciagalem z kieszeni rekawiczki i czapke, odrzucilem worek i dalej za duzo. Kaptur! odpialem kaptur, wrzucilem do tekturowej skrzynki i zostalo 80 gram zapasu! Akurat na tasme klejaca! Ufff, poszlo morzem. Bedzie na zajaczka jak znalazl.

Kolejnego dnia wyszedlem na ulice i bylem bez celu. Na polnoc wiedzialem, ale gdzie konkretnie to juz nie. Zatrzymal sie chilijski ciezarowiec, wiec zajechalem az do Temuco. Po drodze koles zamowil disco – caly taki cosik pieczonego miesa, ziemniakow i cebuli. Resztki miesa dostalem w sandwiczach i jeszcze mi na nastepny dzien starczylo. Ale koles nawijal cala droge. Az sie zmeczylem porzadnie od sluchania i gadania. Chcialem zobaczyc tu w Chile dwie rzeczy. Araukarie, najstarszy gatunek drzewa na swiecie. Rzeczywiscie jak sie na to patrzy to moznaby postawic obok dinozaura i sie by to swietnie wpasowalo. Dziwaczne drzewko i piekne. Taki moj jaguar wsrod roslin. No i wulkany, ktorych widzialem tylko podnoza, bo czuby w chmurach. Czekalem az to przewieje, ale zamiast przewiac to walilo rowniutkie dwa dni deszczem w izraelskim miescie Pucon. Przynajmniej poczytalem znowu. "Podroze z Herodotem". Fajnie sie czytalo i szybko.

Pobliski wulkan Villarica jak mowia miejscowi to "drugi najbardziej aktywny wulkan swiata". A jaki jest pierwszy? Nikt mi nie odpowiedzial. Wiec obrocilem znow na Argentyne i jestem teraz w spokojnym Junin. Juz mam dosc tych krajobrazow jezior. Niby to piekne, ale w gruncie rzeczy ile mozna?? Poza tym tu troche jak w Europie jest. Sezon na czeresnie mniami, i zaczalem kichac, bleeeeee. Zazwyczaj nie mam alergii na innych kontynentach. Ciagnie mnie na te patagonskie stepy! Tam jest jednostajnie :)

Dodaj odpowiedź