22.11.2006 Victor

Pieknie sie czasem czuje. Bo znam juz chilijskie pustkowia i trzeci raz przemierzalem ta sama droge i czulem sie jak w domu. Na tym moim rozdrozu przy ciesninie magellana gdzie w wodzie szalaly "toniny" (kurde nie znam polskiej nazwy tego czarnobialego delfina. Victor podwiozl mnie swoja ciezarowka. i to bylo mistyczne gadac ze szczesliwym kierowca ciezarowki co zna Walese, Auschwitz, Grzeska Lato, Warszawe, Sobibor, Normandie. Oczytany jak skurczybyk. o goretexach i Ipnaemie zesmy gadali. Jestem glodny i szczesliwy. Muzyka w uszach grzmi. antarktyczna. i przestopowalem dzis calkiem sporo – z ushuaia do Punta arenas. To najpiekniejsza rzecz jaka mi sie dzisiaj zdarzyla :P

Dodaj odpowiedź