02.11.2006 Absolutnie fantastyczne pustkowia

Od czego tu zaczac? Moze zaczne od tego, ze zaczalem stopowac. Tu to sie nazywa dedo, czyli "jade palcem". Wbrew temu co sie na listach dyskusyjnych naczytalem, poszlo mi zaskakujaco latwo. Latwo, czyli nigdzie nie stalem wiecej niz godzine. zaczalem od puerto piramides i w miare gladko poszlo do Trelew. tam skusilem sie na genialna tenedor libre. Czyli jesz ile zdolasz. W przeciwienstwie do znanych mi tego typu knajp z Londynu czy Amserdamu tutaj nie karmia glownie ryzem i makaronem, lecz salatkami i owocami morza. Zjadlem chyba z pol kilo osmiorniczek, potem jeszcze takie fajne krazki rybne i jakas pysznosc morska na surowo, dopchalem przeroznymi salatkami, a na koniec deser z ciasta i lodow. Za 14 zeta to wszystko.

Podwiozlem sie busikiem na stacje wylotowa i zgarnal mnie stamtad Javier. Kierowca z Buenos Aires. Gosciu chyba nie gadal po hiszpansku tylko jakims argentynskim slangiem. Ciezko bylo bo musialem zgadywac co tez on gada. Zreszta pozniej jechalem z Chilijczykami i bylo jeszcze gorzej. Gosciu naparzal mi przez godzine jak to tez on urzadza grilla w weekandy. Jak kroi wolowine, jak doprawia wieprzowine, jak magluje kurczaka, jak rozdziabywuje ryby. Nie wiem tak naprawde o czym gadal. o grilu. Ale jade z Javierem i sie cos walnelo z systemem chlodniczym. Znaczylo to ze mielismy przymusowe przerwy na dolewanie wody. A mowia ze samochody na wode nie jezdza??!! Gosciu nie pierwszy raz jedzie, ale kanistrow z woda nie mial, wiec po ciemku zatrzymywalismy inne ciezarowki i z butelkami po coli sciagalismy od nich wode. Tak dojechalismy o polnocy do Comodoro Rivadavia. Dostalem gorne lozko w kabinie. Jak sie polozylem to od czubka nosa do sufitu mialem 15 centymentrow. Ale za friko. Rano przystapilismy do zdobycia czesci i naprawy tego co sie popsulo. Jako starszy mechanik nie mialem zielonego pojecia co jest grane i moje zadanie sprowadzalo sie do podawania kluczy i dolewania goracej wody do yerba mate. Ale… to wcale latwe nie bylo bo Comodoro byloby nie istnialo gdyby nie ropa. Jedyny powod dlaczego to miasto tu stoi. A nie istnialoby bo Comodore to stolica poludniowoamerykanskiego WIATRU. Wialo okrutnie, a naprawa trwala 6 godzin. Oj jak sie pozniej dobrze siedzialo w cieplej kabinie.

Gosciu jechal gdzies ze sprzetem do kopalni zlota i wysadzil mnie w TRES CERROS. Dla mnie to byl absolutny hit. Nie szukajcie tego miejsca na mapach. Nie znajdziecie. To jeden wiekszy domek, w ktorym powstaje profesjonalny zajazd. Cos co mozna nazwac osadami najblizszymi to Fitz Roy <132km na polnoc> i Puerto San Julian <148km na poludnie>. Pomiedzy tym absolutnie piekne nic. Pampa. Trawa po kostki, czasem jakis krzew po kolano. Aha i jedno drzewo za zajazdem, przy ktorym rozbilem swoj namiot. Nawet nie bylo najgorzej ze snem choc spalem w czym sie dalo i spiworze. Poszdlem przed siebie w nicosc i po dwoch godzinach wrocilem. Oddalone o kilkadziesiat kilometrow altiplano widac bylo jak na dloni. Strusie nandu, gwanako i domowe owieczki. Jakies tluste gesi patagonskie. Przepieknie. To kolejny po finansowym i jezykowym pozytywny aspekt autostopu. W zyciu bym tu nie byl gdyby nie przypadek. Rankiem wstalem i dlugo nie postalem jak zlapalem stopa kolejne 500 kilo do Rio Gallegos. Troche mi syberyjskie zadupia przypominaly miejscowe domki. Snieg z deszczem, wiatr, pastelowe domy i kafejki netowe otwarte do trzeciej nad ranem. Insomnia???

Uh, a dzisiaj wyszedlem o siodmej rano na RN3. dwa stopnie powyzej zera, tysiac metrow na sekunde wiatru ;) co sprawia ze tzw. wind chill factor daje cialu odczuc o wiele wiecej. Snieg z deszczem. Brrrrrrr.

Ale moze wtedy ludziom bardziej mieknie serce, bo swoje wymrazlem, ale sie jakos doczlapalem najpierw do granicy <gdzie moje auto pytali straznicy, a ja na to ze dedo :) > Mialem jechac krotsza droga do Ushuaia, ale trafil mi sie stop do Punta Arenas, a wialo tak ze podziekowalem za wysiadke na rozdrozu. No i spoznilem sie na prom i siedze sobie tu na wietrze teraz w Punta Arenas.

Podsumowujac, pierwsze dni na wschodnim wybrzezu Patagonii, tym teoretycznie mniej atrakcyjnym, jestem po prostu pod wielkim wrazeniem. Teraz tylko zeby Antarktyde dobrze rozegrac, zeby bylo dobrze :)

Komentarze są wyłączone.