19.09.2006 Rio de Janeiro

20:58 i 22 stopnie tego, jak mu tam, Celsjusza na ulicznym zegarze/termometrze. Lekko kropi na posadzke I studzienki z napisem "Rio Luz". Ze wyluzowani ludzie tez tutaj sa to juz inna sprawa.

Rio de Janeiro, ujscie rzeki styczniowej.jakis zeglarz co tu przyplynal myslal bowiem ze to rzeka, a nie zatoka. No wiec Rio powala. Zazwyczaj w moim podrozowaniu te wielkie, najwieksze miejsca, ktore kazdy na swiecie zna I kojarzy, te miejsca czesto rozczarowuja, tak jak na przyklad piramidy egipskie, jak taj mahal. Tyle razy sie to ogladalo na telewizorni, ze pozniej jak sie przyjezdza to czlowiek pyta sie sam siebie, ale … o co chodzi? ktos mnie chyba kantuje??!!! Tak samo sie troche obawialem o Rio. Ze rozczaruje. Na dodatek jak jeszcze wielce szacowne Lonely Planet do reki wzialem I zaczalem czytac to doszedlem do wniosku, ze dzieci z Miasta Boga pozbawia mnie plecaka jeszcze na Rodoviarii, na dworcu autobusowym. Juz nie mowie, ze numery autobusow zle podane, zerzeneli z ulotki informacyjnej, nie chcialo im sie sprawdzac. Przemoc na pewno jest tu problemem, ale kurde Rio to jednak nie Mogadiszu, Johanesburg czy inne Nairobi. Tu jest europejsko. Tu jest czysto I pieknie. Takie jest moje zdanie, bo mam mozliwosc porownania bezpieczenstwa I czystosci Rio powiedzmy z taka Lima czy La Paz.

Do rzeczy jednak. Rio jest BOSKIE. Po prostu piekne. Wiecie jaki ze mnie stary plazowicz, jak milo spedzam czas nad morzem. Delikatnie mowiac – unikam. Jednak jak wyszedlem na piasek Copacabany to oniemialem. Jeszcze lepiej niz to wyglada na filmach. Prawie trzy kilometry plazy. Szerokiej, czystej, z wielkimi falami, ktore zagluszaja szum miasta. Po lewej slynna Glowa Cukru, po prawej na luku fort, a z tylu rzedy wiezowcow I figura Chrystusa na Corcovado. Plaza tylko bardziej pustawa niz to sobie wyobrazalem, ale ok, jest zima :) Plaza pusta ale tetniaca zyciem. No I te zaneryjki :P

Rio to najslynniejsza na swiecie plaza – sorry Sydney ale Bondi mieknie przy Copacabanie, najslynniejszy karnawal, no I Rio to najslynniejszy stadion swiata. MARACANA. juz jak widzialem napis o tej samej nazwie na satcji metra to juz bylo cos, a chwile potem bylem na samej murawie. Dobra, myslalem ze to bedzie mega-gigantyczne. Takie nie jest. Jeszcze teraz wstawiaja krzeselka, ale pomiescic to wciaz moze 120 tysiecy ludzi. A w ‘50 na finale Brazylii z Urugwajem siadlo tam dwiescie kola ludzia bez kilkudziesieciu sztuk. niesamowite. najbardziej zaskoczylo mnie, ze obok szatni jest bramka. mozna sobie przed meczem postrzelac. za to prysznice chyba nie wymieniane od poczatku istnienia stadionu.

Lubie rzeczy dziwne. A w Rio dziwna jest na pewno katedra. jakby piramidzie czubek ciachneli. Mi sie podoba. Obok stoi "kostka rubika". moze sie jacys architekci wypowiedza czy takie cos im pasi.

Aha. I mam pokoj w hotelu I sniadanie mi do pokoju przynosza. jak poodrozuje na budzecie to sobie nie przypominam takich cudow. no to jak mam nie mowic ze Rio jest boskie? A najlepsze przeciez jeszcze przede mna!

Mialem ostre myslenie czy jechac na polnoc brazylii I potem przez gujany I z powrotem przez wenezuele czy amazonke. mam mnostwo czasu wiec byloby akurat. tyle ze brazylia nie jest tania, a gujany jeszcze bardziej by mnie ryply po kieszeni. zreszta gujany to interior, a tam trzeba leciec I wydac sporo kasy. bedzie chyba paragwaj, boliwia, chile I argentyna. bedzie slowly, slowly. bedzie inaczej niz zwykle. sprobuje przynajmniej nie pedzic. na razie mi sie to udaje. zna ktos namiary na jachty w poludniowym rejonie ameryki poludniowej? jak przeplynalem baltyk na silniku to moze by I Hornu skosztowac??!!

Komentarze są wyłączone.