lecimy do sztokholmu a potem na przerobionym kutrze fru do Polszy przez jakies tamtejsze miejscowe porty. bedzie niezle, przynajmniej zdaniem sapera ktory nas na ta cala zabawe namowil. i jesc nawet dadza, wiec nie trzeba bedzie lowic rybek. juz marze o paprykarzu szczecinskim i obtluszczonych pulpetach z ryzym. sofia, sarejewo, sztokholm. podroz to malo szkodliwy narkotyk. ale jestem uzalezniony, nie ma co.
szukalem w albanii scenek z tamtego okresu, z dawnego przedkapitalistycznego zycia, a tu wychodze rano z bloku a facet z prawdziwa kosa tnie po nogach trawe. a juz widzialem ze kiedys mieli kosiarki! moze paliwa braklo, bo drogie.