25.07.2006 Warna

witam z Warny. po opuszczeniu kiszyniowa dlugo jechalem przez pola i pagorki moldawii az wyladowalem na granicy rumunskiej i dostopowalem do galacza. w ogole jade cale te balkany w wiekszosci stopem i jest po prostu szybko! nie stoje dluzej niz 15 minut. pieknie. nowymi merolami i trzydziestoletnimi daciami.

przeplynalem przez dunaj promem i kierowca polecil mi malutka wioske gdzie mialy byc pokoje bo wedkarze sie tam zjezdzaja. zamiast wedkarzy bylo ze 30 nastolatkow (17-20) i rumusnki hip-hop na full. kurde ja juz jestem stary pomyslalem, ale jakos sie wtopilem w towarzycho, bo oni mnie potraktowali jako rowiesnika. sie ma wyglad dziecka sie wtopi  :) cala imprezka przebiegala dziwnie. troche alkoholu, troche tancow z komarami, troche miecha pieczonego. laseczki sie zainteresowaly, bo to biala skora i musi byc bogata skoro podrozuje. jacys tam mlodzianie troche podskakiwali, ale raczej tak sie tylko slownie mierzyli albo po prostu zazdrosni byli. koniec koncow pogadalem milo. potem przyjechal lysy szefo z kumplem i dziewczynami ktore wtapialy wargi nieustannie w ich wygolone czachy. bossi to byli.

rano pojechalem zobaczyc promy na delte, ale jakos mi sie nie chcialo z tymi wszystkimi ludzmi jechac. tuz obok ten babadag. jest i TEN minaret, ale meczet zamkniety. jest i hotel dumbrawa, ale zamkniety. pokrazylem, polezalem w parku i z braku camera particluara, kamping, hotel i czegokolwiek innego zeby sie rozlozyc pojechalem nad morze. a morze to jedna wielka dyskoteka. i ci k…. kochani mieszkancy lokalni. przypominaja mi hindusow. jak czegos nie wie to woli powiedziec zle niz sie przyznac ze nie wie. pogonili mnie w poszukiwaniu kempingu przez caly kurort. koniec koncow okazalo sie ze czegos takiego w ogole tu nie ma. ale sie zalogowalem u kogos na trawie.

a dzisiaj zadupie rumunsko-bulgarskie, piekny stop z gliwiczaninami, balczik, no i zaskakujaco przyjemna warna. w podrozy kazdego dnia czlowiek sie uczy. zawsze trzeba sobie zadac pytanie na koniec dnia – czego sie dzis nowego dowiedzialem. odpowiedz na dzis: posmakowalem swiezych migdalow! w domu zawsze byly suszone. przypomnialo mi sie jak burkina faso, a moze to w ghanie bylo, przypomnialo mi sie jaki zdziwony bylem jak zobaczylem jak rosna zeimne orzeszki i jak smakuja na "swiezo"

no to pyrsk. nad morze czarne, ktore ze zdziwieniem zauwazylem ze widze dopiero pierwszy raz w zyciu. a potem nocnym na Sofie, i dalej gdzies w gorki chyba wyskocze.

Komentarze są wyłączone.