Dzien 200
W dwusetnym dniu mojej podrozy zrobilem cos o czym od dawna marzylem. Poszedlem sobie biegac I zatoczylem kolko wokol opery w Sydney. Pieknie, po prostu pieknie!! Troche cieplawo, ale od zatoki wspanialy wiaterek.
Przede wszystkim wielkie dzieki dla Koziego I Eweliny za wczorajszy odbior z lotniska, cieply bigos, zimne piwo, czysta posciel I przawdziwa polska goscinnosc.
Jeszcze do poniedzialku mam wakacje. Wtedy zaczynam szkole, zalatwiam pozwolenie na prace itd. Obaczym jak bedzie!