Armitsar i Tybet

Jeszcze rok temu byly dwa miejsca na swiecie, do ktorych
mnie nie ciagnelo: Karaiby i … Indie. Indie kojarzyly mi sie z rozentuzjazmowanymi pseudopodroznikami, szukajacymi osmej drogi w zyciu, spirytualistami, nawroconymi na ktoras z setek religi, haszyszowcami, jogistami i innymi prowadzonymi przez los i tak dalej.

No, ale dostalem na dobry poczatek od Indii dwa sierpowe, ktore mnie wprost powalily na kolana i teraz <poki co> ja dolaczylem do grupy oczarowanych Indaimi. Pierwszy cios to absolutnie kosmiczna sikkijska Zlota Swiatynia w Armistsar, drugi cios to wizyta w Dharsalam gdzie przebywa Dalajlama i Tybetanski Rzad na Wychodzstwie. Dzisiaj mialem okazje zobaczyc samego Dalajlame prawie na wyciagniecie reki i sluchac jego nauk. Siedze w pieknych gorach, czytam "7 lat w Tybecie", rozkoszuj sie wspaniala i tania kuchnia. Po prostu piknie, hej!!!

Dodaj odpowiedź