Archiwum z Grudzień 2004

Perkitny i Mroczkiewicz

piątek, 3 Grudzień 2004

Jedną z moich inspiracji była książka Tadeusza Perkitnego „Okrążyć świat raz jeszcze”. Wraz z ukończeniem uczelni w 1926 r. zdecydował się on razem z Leonem Mroczkiewiczem na podróż dookoła świata. Mieli jedynie 100 złotych i namiar na kolesia w Szwecji, który mógłby im pomóc znaleźć pracę. Pracowali więc tam przy obróbce drewna. Potem przenieśli się do Trondheim, skąd statkiem dopłynęli do Nicei. Tam bawili dzieci, sprzątali, pracowali w restauracji. Przez Dakar dotarli do boskiego Rio. Polskich emigrantów zarobkowych było tam wtedy na pęczki. Brazylijski rząd za darmo wysyłał ich do interioru, by tam trzebili puszczę i się osiedlali.

Perkitny i Mroczkiewicz znaleźli tam pracę przy naprawianiu linii kolejowej. Żyli w kiepskich warunkach. Pieniądze zaczęli zarabiać po uruchomieniu quasi-zakładu fotograficznego. Robili portrety miejscowym, którzy pierwszy raz stykali się z aparatem fotograficznym. Ktoś ich tam nie polubił i musieli się przenieść na sielankową południowoamerykańską farmę. Pracowali ciężko, ale uzbierali na dalszą podróż. Dotarli nad Pacyfik, tam w Valparaiso skończyły im się pieniądze. Pożyczyli od siostry Leona i załapali się na statek do Japonii. Tam nielegalnie wybrali się na wycieczkę do miasta, po czym popłynęli dalej do Szanghaju i Indochin Francuskich. W Sajgonie pracowali w dżungli jako geodeci i zatrudniali cały szczep lokali. Po skończeniu roboty popłynęli do Tanganiki i przez Kongo dotarli nad Atlantyk. Co dziwne, Perkitny uznał podróż przez tropikalny las Afryki za tak normalną rzecz, że nie poświęcił jej ani kawałka miejsca w swojej książce. Znów wskoczyli na statek i dopłynęli do Marakeszu. Nabyli automobil i z Maroka dojechali do Polski.

(więcej…)

monety

czwartek, 2 Grudzień 2004

Monety - pozwalają mi sprowadzenie świata do mojego małego pokoiku.  Egzotyczne wizerunki, niezwykłe godła.  Dzięki monetom wiem gdzie leży Tuvalu, Tonga czy inne egzotyczne kraje.  Zbieram tylko współczesne monety, żadne tam kolekcjonerskie cuda.  Mam ich z ponad 150 krajów.  Monety to jedyna fizyczna pamiątka jaką przywożę z moich podróży.

(więcej…)